
Po raz pierwszy usłyszałam o Ustawieniach na jakimś szkoleniu. Prowadząca roztoczyła na temat ustawień tajemniczą aurę, dorzuciła, że to ostatnio bardzo nośny i kontrowersyjny temat, i wtedy już mnie miała. Moja uwaga została zaciekawiona, chciałam bardzo dowiedzieć się co to takiego. Jak mnie to mogło ominąć, czemu jeszcze do tej pory o tym nie słyszałam? No bo przecież chyba nie o ustawianie przedmiotów tutaj chodzi
Kim był kontrowersyjny Bert Hellinger?
To, co doczytałam w internecie napełniło mnie uprzedzeniami. Twórcą był Bert Hellinger, ur. w 1925 r. w Niemczech, który rozwinął metodę porządkowania splątanych i zerwanych więzów rodzinnych. Według jego teorii “wiedzącego pola” obcy człowiek postawiony symbolicznie na miejscu kogoś z rodziny pacjenta ma takie same odczucia jak osoba, którą reprezentuje, choć prawie nic o niej nie wie. Był to filozof, teolog i pedagog, jednak żadnego z tych wykształceń nie dokończył. Tutaj pierwsza czerwona lampka dla mnie.
Prowadził wieloletnie obserwacje rdzennych ludów, plemion w Afryce i opracowywał swoją metodę. Niczym magnes ściągał do siebie poranione dusze, niczym guru w sekcie, i proponował wynalezione przez siebie sposoby uleczenia owych ran duszy. Środowisko naukowe nigdy na poważnie go nie traktowało. Wręcz przestrzegało przed psychomanipulacyjnym charakterem jego działań. Ma on jednak także swoich wyznawców, uczniów i Ustawienia nabierają popularności.
Na czym polega Ustawienie?
No nic, jako, że uczestniczką szkolenia byłam, to spróbowałam z czym to się je na własnej skórze. Muszę przyznać, że jest to bardzo mocne doświadczenie i faktycznie daje do myślenia jak to się dzieje, że wychodzisz na środek i zalewa Cię nagle fala emocji.
Prowadząca podzieliła nas na grupy 4 osobowe. Osoba, która miała być bohaterem Ustawienia zostawała na krześle i miała się przyglądać temu co się przed nią będzie działo. Nic nie robić, nic nie mówić. Następnie miała spośród 3 osób (obcych sobie, choć to nie jest warunek konieczny) wybrać siebie, mamę, i tatę. Wspomniana trójka tzw. reprezentantów wychodzi na środek i ma wsłuchać się w swoje ciało. W delikatne impulsy skłaniające człowieka by się w daną stronę obrócić, popatrzeć. Reprezentanci zaczynają czuć coś, co nie należy do nich.
Skąd oni wiedzą?
Nagle mojej reprezentantce robi się smutno. Zaczyna płakać. Czuje się samotna i opuszczona. Nikt na nią nie patrzy, a ona pragnie tylko tego. Reprezentantka mojej mamy ledwie słania się na nogach. Ciągnie ją do ziemi. Nie ma siły żyć, a co dopiero troszczyć się o żywotne dziecko. Reprezentant taty jest gdzieś z boku. Niezainteresowany swoją żoną ani córką. Patrzy gdzieś poza. Ja siedząca na krześle widząc to zalewam się łzami. Bardzo współczuję tej małej, przestraszonej i osamotnionej dziewczynce, którą widzę.
Na więcej nie starczyło czasu. Po wszystkim reprezentanci się otrząsają z nieswoich emocji i wracają na swoje miejsce. Całość trwała 15 minut.
Cóż. Jak to się stało, że ustawienie oddało to, jak się czułam? Czy może każdy się tak czuje w jakimś punkcie swojego dzieciństwa i można dopasować to do każdego? Nie wiem. Jak to się dzieje, że ci obcy ludzie na środku doświadczali tak silnych emocji?
Podręcznik Ustawień
Ci, co to prowadzą postulują istnienie wspomnianego “wiedzącego pola’. Rodzaju energii, którą człowiek w sobie nosi i która umiejscawia go w szerszym kontekście swojego systemu- rodziny. Pole pokazuje, czy w systemie płynęła miłość, czy morderczość, czy obojętność, pogarda itp. Jeśli kogoś ciągnie na ziemię, ma ochotę się położyć, znaczy, że chce już umrzeć. Jeśli ktoś wybucha niepowstrzymanym śmiechem i rży do rozpuku, znaczy, że ma psychozę, schizofrenię. Jeśli ktoś patrzy na drugą osobę z miłością, chce tego i czuje przy tym przyjemny spokój, że jest na właściwym miejscu, znaczy, że nic tu nie trzeba leczyć. Płynie czysta, niezakłócona miłość. I tak dalej, i tak dalej. Po więcej odsyłam do książek Berta Hellingera.
Czy Ustawienia leczą?
No dobrze, ale co to w takim razie za metoda terapeutyczna? Czy mi to coś pomogło?
Coś tak. Niektórzy mają nadzieję na to, że ustawienie w magiczny sposób przywróci równowagę w systemie, ujawni prawdę i naprostuje przerwane więzi. Lecz to nie takie proste. Ja osobiście uważam, że jest to urozmaicenie. Nie jestem ślepym wyznawcą, ale wiem, że metoda ta mnie porusza i porusza coś we mnie, co myślałam, że już dawno zakopałam.
Może dawać nadzieję, może pokazywać inną perspektywę. Na przykład fakt, że mama dała mi tyle miłości ile mogła, bo sama niewiele dostała od swojej matki. W Ustawieniach można dostawiać babki, dziadków, wybranków serca itd. Wychodzą abortowane dzieci, za którymi tęskni ktoś z rodu. A tych za czasów naszych babek było niestety sporo… Wychodzą zbrodnie z czasów wojny. Wszystko co dotyczyło naszych przodków.
Czy polecam tę metodę?
Warto spróbować. Jeśli tak jak ja lubisz próbować nowych rzeczy, warto się przekonać na własnej skórze czy to dla ciebie. Czy da ci swego rodzaju pokrzepienie i ulge dla duszy. Warto tu jednak być ostrożnym, bo specjalistów jest niewielu, nie ma jakby oficjalnych uniwersytetów, które certyfikują ‘ustawiaczy’, bo ta metoda jest wciąż owiana kontrowersjami i naukowo zbanowana. I jak wszystko, co ma do czynienia z ludzkim bólem jest narażona na żerowanie na ludzkim nieszczęściu i wyciąganie kasy.
Ja już wiem jak to jest i świadomie wybieram inne metody psychoterapii i samopomocy. Mimo wszystko cała ta idea brzmi trochę zbyt magicznie jak dla mnie. Gdy terapeutka wspomniała o tym, że w ustawieniu można rzucić na kogoś klątwę, to było już dla mnie trochę za dużo. Wiecie, pasek z wężowej skórki ożył na właścicielu kind of thing. Do metod psychoterapeutycznych trzeba mieć przekonanie i w nie wierzyć, bo inaczej trud psu na budę. No to ja tak na pół gwizdka wierzę, więc i efekt na pół gwizdka.
Jeśli podoba Ci się to, co piszę, zapraszam Cię serdecznie na swój profil na facebooku. Zaobserwuj i będziesz na bieżąco. Pomaga mi to popularyzować bloga i zwiększa moją motywację <3
