Poronienie. Jak żyć po stracie nienarodzonego dziecka?

Dziś dla większości jest dniem wyborów. Ale dla niektórych to Dzień Dziecka Utraconego. Ustalony na 15 października, ponieważ licząc umownie od 1 stycznia, tyle trwałaby ciąża. W ten dzień częściej patrzę na pierścionek ze skrzydłami anioła, który noszę na palcu by pamiętać o swoim nienarodzonym synku. Obliczam ile miałby dziś lat. Jak by wyglądał, co by lubił, jak brzmiałby jego śmiech…Jestem z nim jeszcze bliżej. Tęsknię, kocham, pamiętam.

Dzieci utracone też należą do rodziny

Jak to możliwe, że już od momentu dowiedzenia się o ciąży, o tym cudzie życia, ten malutki zlepek komórek, ta malutka kropeczka z USG budzi w nas niespotykaną miłość? Bez względu na to czy był to 6, 15 czy 35 tydzień, kochamy i cierpimy jednakowo. A w sercu na zawsze pozostaje ślad po maleńkiej Duszy, która mogła się narodzić. Lekarze nas pocieszają, że natura zdecydowała, że dobrze, że na tak wczesnym etapie się rozprawiła z wadliwym zarodkiem, że to jest częste jak katar. Czy to komuś pomaga? Chyba tylko samym lekarzom wytrwać w bezradności i niezręcznej chwili.

Poronienie to nieobliczalny ból i trauma

Tylko ten, kto doświadczył straty nienarodzonego dzieciątka, wie jaki to ból. 

Trauma, jaką dla rodziców jest poronienie, może ożyć w takie dni jak dziś  w zwielokrotnionej sile. Zalewa nas złość na lekarzy, którzy nie uratowali naszego dziecka. Bezradność i wściekłość na los:  dlaczego akurat mnie się to musiało przytrafić? Dlaczego moje dziecko nie dostało szansy na życie? Tyle się staraliśmy i zabrano nam wyczekane szczęście. Co zrobiłam nie tak? Co jest ze mną nie tak, że nie potrafiłam tej małej istoty sprowadzić na świat, dać silnych genów i komórek? Niektóre pytania, które sobie zadajemy, ranią nas jak noże. I nigdy nie poznamy na nie odpowiedzi… O ile jeśli sprawa jest świeża i niedawna, to możemy się w ten sposób zbliżyć do doświadczenia cierpienia i przeżycia żalu, koniecznego do uzyskania spokoju. Ale jeśli mija czas, a my dalej dźwigamy bolesny ciężar poronienia, to może już pora na kolejny krok?

Jak odwrócić perspektywę

A gdyby zadać sobie inne pytania? Czy naszemu dzieciątku jest dobrze tam gdzie jest? Jak patrzy na swoja rodzinę, to co chciałoby zobaczyc? Co by chciało widzieć u tych, którym życie nie zostało odebrane. Czy smutek, żal i nieszczęście? Czy taki sens miała ich ofiara? Nasze nienarodzone dzieci to nasza mądrość. Kierunek dla nas i nasz cenny Skarb. Dla nich i za nich mamy obowiązek szanować to życie, które mamy i doceniać każdą dobrą  chwilę.

Byłam kiedyś na mszy za dzieci nienarodzone. Każdy rodzic, niekiedy też w towarzystwie dzieci i dziadków, trzymał świeczkę, którą zapalał by uczcić pamięć swojego dziecka i pozwolić mu odejść w spokoju. Obraz tłumu osób podczas tego rytuału był bardzo przejmujący. Pamiętam, że padły wtedy słowa, które dodały mi wtedy nadziei i brzmią w mojej głowie do dziś. “Każdy z nas tu zgromadzonych, ma w niebie świętego, który nad nami czuwa. Nasze dzieci, nieskażone grzechem, nie mogły się niestety zdrowo urodzić, ale w swojej niewinności poszły prosto do nieba. To wielki dar i starajmy się o tym pamiętać. Dla naszych nienarodzonych dzieci.” Jeśli w tego Boga nie wierzysz, te słowa możesz odnieść do natury, mocy, wszechświata. Nie o religię tutaj chodzi.

Życzę wszystkim nienarodzonym dzieciom by o nich pamiętano, a rodzicom by odnaleźli upragniony spokój i pogodzenie.

Jeśli podoba Ci się to, co piszę, zapraszam Cię serdecznie na swój profil na facebooku. Zaobserwuj i będziesz na bieżąco. Pomaga mi to popularyzować bloga i zwiększa moją motywację <3.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Spokój po depresji
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.