Psychoterapia młodej dziewczyny

Chciałabym się z Wami podzielić dzisiaj mailem, którego wysłałam 24 sierpnia 2010 roku do mojej koleżanki z liceum. Byłam wtedy świeżo po terapii, miałam 24 lata i ciekawie jest mi teraz czytać jak to wszystko odbierałam. Zobaczcie sami jak to było na świeżo:

Wspomnienia z terapii

Hejka 🙂

(…) I to sprowadza mnie do tematu terapii… To jest w ogóle ogromny temat, Aga. Terapia trwała 3 miesiące, było to 180godzin siedzenia w grupie i na sesji indywidualnej z terapeutą. Pomogło mi to BARDZO. Po pierwsze to już nie leżę bezsilna i smutna w łóżku i chce mi się żyć bardziej, wiec depresja złagodniała, jeśli w ogóle nie odeszła. Po drugie, odstawiłam antydepresanty, czyli wielki sukces. No i w ogóle zobaczyłam, że ludzie mają takie same problemy, inną perspektywę na moje różne lęki, obawy, niepewności. Tak bardzo ogólnie piszę, bo patologicznych schematów myślenia było we mnie całe mnóstwo, a wszystko z powodu rozwodu rodziców i związku z X w tak młodym wieku.. Bardzo ważną rzeczą jest wytrzymać złe zdarzenia w życiu, smutek, żal tragedie, a ludzie maja tendencję do wypierania tego ze świadomości, uciekania w pracoholizm, zabawę itp I ja tak samo nie pamiętam, żebym rozwód przeżyła i mi to uświadomiono jak to teraz ze zdwojoną siłą powróciło bokiem do mnie; trzeba było się z tym uporać, zaakceptować przeszłość… i fakt, że mój rozwój emocjonalny zatrzymał się niestety przed liceum i daleka jeszcze droga do dojrzałości. No różne, różne, Aga, issues wyszły. Wyniki testów wykazały, że wszystko mam już w normie, ale terapeuci powiedzieli, ze przydałaby mi się jeszcze jedna terapia, żebym uporała się na dobre z moim światem 'fantazji’ że tak to nazwę i budowała głębsze relacje z ludźmi. No i zgłoszę się tam, ale za jakiś czas, na razie musze od tego odpocząć i wdrażać w życie to, co stamtąd wyniosłam.

No, a teraz siedzę w domu i czytam książki do magisterki, bo w moim życiu od roku narosły straszne zaległości, w każdej praktycznie dziedzinie życia i jest co porządkować. 

No to tym może nie do końca optymistycznym akcentem, ale silnym 😉 kończę i zmykam na piwo z Anką, której 4 miesiące nie widziałam.
Całusy xxxx

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Spokój po depresji
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.