
Dzisiaj niewiele ode mnie. Chciałabym podzielić się błogosławieństwem, które lata już jakiś czas po internecie i jest rodzajem duchowego pokrzepienia, o którym czasem zapominam. Warto przypominać myślę, bo jest w nim duża esencja mądrości. Wszelkie pochodne hasła: Nic nie muszę, Wybaczam i Dziękuję zawsze będą mnie ciągnęły, bo to tak jakbym przypominała sobie, że przecież jestem wolna i to jest wspaniałe. Daj mi znać czy któreś słowa poruszają i Twoje serce.
Uwalniam moich rodziców od poczucia, że mnie zawiedli.
Uwalniam moje dzieci od potrzeby dania mi dumy; aby mogły pisać swoje własne drogi według swoich serc, które szeptane są cały czas w ich duszach.
Zwalniam mojego partnera z obowiązku uzupełnienia, dopełnienia mnie. Niczego mi nie brakuje, jestem całością, uczę się od wszystkich istot przez cały czas.
Dziękuję dziadkom i przodkom , którzy zebrali się, abym mógł dziś oddychać życiem. Uwalniam ich od dawnych niepowodzeń i niespełnionych pragnień, świadomych, że zrobili wszystko, co w ich mocy, aby rozwiązać swoje sytuacje w świadomości, którą mieli w tym momencie. Szanuję Was, kocham Was i uznaję Was za niewinnych.
Jestem przezroczysty w Twoich oczach, więc wiesz, że nie ukrywam się, ani nie jestem winien niczego poza byciem wiernym sobie i mojemu istnieniu, że czynię z mądrością serca, mam świadomość, że wypełniam swój życiowy projekt, wolny z niewidzialnej i widocznej lojalności rodzinnej, która mogłaby zakłócić mój Pokój i Szczęście, które są moimi jedynymi obowiązkami.
Wyrzekam się roli zbawiciela, bycia osobą, która jednoczy lub spełnia oczekiwania innych.
Ucząc się przez i tylko poprzez MIŁOŚĆ, błogosławię moją esencję, mój sposób wyrażania, nawet jeśli ktoś może mnie nie zrozumieć.
Rozumiem siebie, ponieważ tylko ja przeżyłem i doświadczyłem swojej historii; ponieważ znam siebie, wiem Kim jestem, co czuję, co robię i dlaczego to robię.
Szanuję i akceptuję siebie.
Czczę Boskość we mnie i w Tobie.
Jesteśmy wolni
