Skąd się wzięła moja depresja?

Odpowiedź na to pytanie to: Z dupy. (nigdy nie byłam jakoś przesadnie subtelna)

Obiecująca, młoda kobieta.

Hehe. Można się śmiać, oburzać, ale ja w to naprawdę wierzyłam kiedy już mi tą chorobę zdiagnozowano. Nie miało to dla mnie (dla innych także nie) sensu. Dlaczego ja, wolna od problemów, taka zdolna, ładna, zaradna, zdrowa, towarzyska miałabym się smucić. Chłopak mnie rzucił co prawda, ale to już dobre 2 lata temu. Wszyscy w mojej rodzinie przecież żyją. Swoją drogą, to dziwne, ale często z otoczenia rówieśników płynął jakiś pokrętny logicznie komunikat, że tylko jeśli ktoś z rodziny Ci umrze, to możesz mieć depresję. Nie byłam wolna od tych zabobonów, że się tak równie pokrętnie wyrażę. Bo czułam się nie w porządku wobec moich koleżanek, które straciły mamę, tatę, siostrę. Odkąd wystartowałam raz ze swoim smutnym nastrojem, to mi się odniechciało. “co ty wiesz o problemach” usłyszałam.

Zaprzeczenie, idealizacja, wyparcie- bajka o szczęśliwym dzieciństwie

Po czym trafiłam nareszcie na terapię. Moja pierwsza terapia, to grupowa. Na grupowej jest taki zwyczaj, że się przygotowuje na początku swój życiorys i czyta reszcie grupy. Przeczytany beznamiętnie życiorys opowiadał historię wspaniałego dzieciństwa. Mama i tata mnie kochali, doceniali za dobre stopnie, zabierali mnie na wycieczki, pokazywali świat, spełniali zachcianki, w garnku nam nie brakowało, wolno mi było dużo więcej niż innym dzieciakom. Pozwalano mi na wszystko. Normalnie różowe jednorożce melodyjnie i błogo mruczące na mięciutkich obłoczkach. Co prawda jak miałam 8 lat rodzice po raz pierwszy byli w separacji, a kilka lat później się rozwiedli, ale kto by to roztrząsał. Nie ma tego złego, mówiłam, bo po wyprowadzce taty zyskałam swój własny pokój.Yeah! Poza tym rozwiedli się z klasą. Obyło się bez prania brudów. W ogóle widzę teraz, że się chyba obyło bez jakichkolwiek emocji jak to pamiętam.

Długa lista strzałów

Terapeuci oczywiście nie kupili mojej bajki o dzieciństwie. Grupa też wyczuła pismo nosem. Kiedy po raz pierwszy ktoś zakwestionował moją różową historię, wściekłam się. Uważałam, że się nie znają. Co oni sobie myślą, pewnie mi zazdroszczą, bo sami tak nie mieli! No cóż. Pan Tomasz, mój ulubiony terapeuta, pozostał niewzruszony. Cierpliwie i stanowczo przypominał mi o tym jak idealizuję swojego ojca. Jak bagatelizuję wagę pełnej, kochającej rodziny. Jak niedopilnowana jestem, w związku z tym brak mi solidnych granic, a przez to poczucia bezpieczeństwa i tożsamości, wiary w siebie. Jak zatrzymana jestem w rozwoju w porównaniu do moich rówieśników. (no rozkręcił się, nie powiem, już by mógł trochę przystopować, ale lista się jeszcze ciągnęła). Przestały mi się podobać te wszystkie ‘informacje zwrotne.’

Klapki z oczu czyli przełom w terapii

Ale do brzegu. Pokazano mi, że rozwód rodziców to nie jest bułka z masłem. Moja bajka była mi potrzebna do przeżycia. Na tamten czas byłam za mała by ogarnąć emocjonalne tornado jakie niesie utrata gruntu pod nogami i strata obrazu pełnej i szczęśliwej rodziny.. Jak to zrozumiałam, to zalała mnie fala smutku. Zanosiłam się z płaczu, nie potrafiłam go pohamować. Zajęło to kilka dni. Głowa mi wtedy eksplodowała od tych uwolnionych emocji.

Czułam się jakby czołg po mnie przejechał. Pierwszy raz w życiu doświadczyłam czegoś takiego. Zalania przez emocje. Możliwe, że w ogóle po raz pierwszy dotknęłam smaku smutku. Dotychczas świetnie manewrowałam poczuciem humoru, tłumieniem, braniem się w garść. Na smutek nie było miejsca. A jednak. Jednak żal znalazł sobie we mnie kryjówkę i tak hibernował.

Przyczyna depresji

Wracając do tytułowego pytania, moja depresja była spowodowana rozwodem rodziców i niewyrażonym żalem. Kiedy go z siebie wyrzuciłam, odzyskałam lekkość. 

Ale jako, że moja przygoda terapeutyczna na wspomnianej grupowej się nie zakończyła. To istnieje jeszcze kilka innych hipotez dlaczego mi się tak zrobiło. Dziś już późno. O tym następnym razem. Dobranoc <3

Jeśli podoba Ci się to, co piszę, zapraszam Cię serdecznie na swój profil na facebooku. Zaobserwuj i będziesz na bieżąco. Pomaga mi to popularyzować bloga i zwiększa moją motywację <3

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Spokój po depresji
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.