
Atak paniki to przerażające przeżycie. Kto miał wątpliwą przyjemność, ten wie. Bierze cię po kryjomu i z zaskoczenia. Ani się obejrzysz, a już masz wrażenie, że zaraz umrzesz. Taki ogromny jest to strach! Dość wspomnieć, że wzywa się często wtedy karetkę. Jak pierwszy raz ci się coś takiego przytrafia, to naprawdę wezwanie karetki nie jest przesadzone. Nawet dla personelu medycznego to, co się z tobą dzieje nie jest takie oczywiste od razu.
Sama nie wiem czy „lepiej” jak cię napadnie we śnie czy w pracy. Chyba to pierwsze, bo jak już wiesz czego się spodziewać, to przynajmniej możesz coś zadziałać bez potrzeby narażania się na niewygodne pytania i niezręczne spojrzenia. Z drugiej strony możesz być wtedy sam, w domyśle bez bliskiej osoby, i kto cię uratuje?
Czemu ja?
Na filmach ataki paniki stały się obowiązkowym elementem życiorysu współczesnych bohaterów, mam wrażenie. Żyjesz szybko, pod presją, z wiecznie przyklejonym uśmiechem do twarzy. Niby ogarniasz, ale jednak nie. I twoje niespełnione potrzeby postanawiają z przytupem, w iście cyrkowym stylu, danse macabre, przypomnieć się o sobie. Jeśli miałabym sobie wyobrazić co mówi do mnie mój atak paniki, powiedziałabym „Zdradzasz mnie.” Jakoś to mi najbardziej rezonuje. Udajesz, że mnie nie widzisz, a ja od dawna grzecznie pukam, próbuję się do ciebie dobić! Jak zdradzam? Jakie dobić? Dobić mnie chyba, to się zgadza…. A tak na serio, to trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie od czego odwracam wzrok, co udaję?
Nie do podrobienia
No dobrze, ale z powrotem do ataku. To taka twoja osobista mała śmierć, bo tak bym to przeżycie najtrafniej opisała, zaczyna cię prześladować. Ciągle boisz się, żeby czasem to się nie powtórzyło. I tak się jeszcze bardziej na ten atak paniki nakręcasz. Czy można twoją osobistą małą śmierć przeoczyć, z czymś pomylić? Gwarantuję ci, że nie. Jak przeżyjesz atak paniki, to nie będziesz mieć wątpliwości, że to to. Raczej nie zdarzyło się tak, że miałeś atak paniki i nie zauważyłeś. No chyba, że przytrafił ci się pierwszy raz, to wtedy mogłeś myśleć, że np. masz zawał. I tak było z kolegą, którego wiozłam na pogotowie. Ciągle trzymał się za klatkę, ledwie łapał oddech i non stop kazał mi się zatrzymywać, żeby mógł nabrać powietrza. Kiedy tak stawaliśmy co chwilę, wbrew pozorom było jeszcze gorzej. Nic nie przechodziło. Zadzwoniłam po karetkę, sama będąc bliska paniki w tej strasznej sytuacji.
Jest pewna zależność kto z nas będzie częściej doświadczał ataków paniki, a kto mniej. Ale o tym już w innym wpisie. No to skupmy się na tym co to za zjawisko. Czy też zjawiskowy potwór- o, tak lepiej.
Objawy ataku paniki
Atak paniki to nagły przypływ strachu, który narasta w przeciągu kilku minut i obejmuje przynajmniej (oby tylko) 4 z poniższych objawów.
- Palpitacje, kołatanie serca
- Pocenie się
- Trzęsienie się i drżenie
- Wrażenie, że brakuje oddechu lub uczucie duszenia
- Uczucie dławienia się
- Ból w klatce piersiowej
- Nudności i bóle brzucha
- Zawroty głowy, mdlenie, chwiejna równowaga
- Dreszcze lub uderzenia gorąca
- Drętwienie i mrowienie
- Wrażenie nierealności lub oderwania od samego siebie
- Strach przed utratą kontroli lub zwariowaniem
- Strach przed śmiercią
Jak sobie radzić z atakiem paniki?
Ja znam jeden skuteczny sposób, który zaskakująco dobrze zbija to dziadostwo w zarodku. I to są ćwiczenia fizyczne. Nie, że jakiś Bóg wie jaki trening, bynajmniej. Bardziej szybkie padnij-powstań, kilka pajacyków, kilka przysiadów i załatwione. I się niebezpieczeństwo oddaliło. Lipa jak nie ma gdzie tego zrobić. Ale już nie nastawiajmy się z góry na porażkę. Zwykle znajdziemy 2 metry kwadratowe gdzie możemy się solidnie spocić. Chętnie poczytam jak wy sobie radzicie z paniką.
Jeśli podoba Ci się to, co piszę, zapraszam Cię serdecznie na swój profil na facebooku. Zaobserwuj i będziesz na bieżąco. Pomaga mi to popularyzować bloga i zwiększa moją motywację <3
