
Depresja to otchłań, która wciąga. Powoli, do ciszy, tej przerażającej, wprost na samo dno. Głęboko pod wodę nie dociera światło, a pod falami wszystko jest zniekształcone. Nie możesz odetchnąć pełną piersią. Bledniesz i słabniesz. Podpływasz, ale za chwilę znowu toniesz…
Aż pewnego dnia się wynurzasz. Czujesz spokój. Oczy widzą już wyraźnie. Widok zapiera dech. Cieszy się serce.
Jest pięknie.
