10 reakcji otoczenia na to, że mam depresję. Zły ranking.

Kiedy masz depresję, w głębi serca nie chcesz być z tym sam, najchętniej byłoby o tym komuś powiedzieć, zrzucić trochę ciężaru. Tak normalnie, bez spiny, bez bycia ocenianym, bez litości w oczach rozmówcy, strachu czy niezręczności. 

Niestety my, depresyjni, często nie mówimy o tym. Ze wstydu, ze strachu, ale też z doświadczenia. Bo powiedzieliśmy i się sparzyliśmy. Mało kto jeszcze umie zareagować empatycznie, albo chociaż przyzwoicie. Poniżej wypisałam 10 rodzajów niewspierających reakcji na informację, że mam depresję i leczę się psychicznie. Warto się zastanowić czy reagując w ten sposób, nie dokładamy osobie w depresji- a przecież tego nie chcemy. Intencje mogą być dobre, ale później wychodzi jak zwykle. Przeczytajcie.

  1. Dawanie rad jak rozwiązać ten problem.
    Słychać troskę, widać, że rozmówca wie o co chodzi z depresją, że trzeba się zgłosić na leczenie itd. „A czy zrobiłaś już to? Czy zgłosiłaś się tam? Czy próbowałaś ziołowych tabletek z apteki?” No nie zrobiłam i nie byłam, i to kolejne rzeczy na niewykonalnej strasznej liście do zrobienia, na które ja nie mam siły. Nie jest to najgorsza reakcja. Tylko, że ja nie proszę o rady. Ja proszę o uwagę. To wszystko. Czasem bym chciała tak po prostu się wygadać i być wysłuchana. Nie dostawać rozwiązań, bo nie mam na nie energii. Poza tym one szybko zamykają temat.
  2. „Ty? No coś ty?”
    „Ale ty? W życiu bym nie pomyślała. Przecież ty wszystko masz. Ty taka zawsze hej do przodu, zaradna, tyle sukcesów. Przecież ty nie masz się czym martwić. Nie wyglądasz.” No tak, nie wyglądam. Już nie wstaję z łóżka od tego ciągłego udawania i noszenia masek z dobra miną do złej gry. Tu osoba nie daje mi prawa do choroby, do gorszych dni, do poczucia się słabo. Między wierszami kołacze się przekaz, że wydziwiam. W końcu mam wszystko. Ech. Totalne niezrozumienie. Może faktycznie wydziwiam? Aż do następnych myśli samobójczych…
  3. „O mój Boże!
    I co teraz? Jak to się mogło stać? Jak sobie teraz poradzisz? Biedactwo.” Czyli reakcja babć.
    Tu w oczach widzisz przede wszystkim ogromne zmartwienie, litość, strach i łzy. Już żałujesz, że powiedziałeś, bo teraz jakoś musisz zatrzymać ten potok łez. Widzisz, że druga strona nie radzi sobie z tą informacją. Płacze, przeżywa, nawet bardziej niż ty w tym momencie. Generalnie trzeba wzywać posiłki. Zapomnij o wsparciu, bo to ty będziesz wspierać.
  4. „A ja to miałem tak.”
    I ani się obejrzysz jak już pół godziny wysłuchujesz historii o tym jak on przeszedł depresję. To nie jest zła reakcja, pod warunkiem, że rozmówca zostawi trochę miejsca też dla mnie. Np. można powiedzieć „Doskonale Cię rozumiem. Jak chcesz, mogę opowiedzieć Ci jak to było u mnie”
  5. „Czy to przeze mnie?”
    A w niej mieszanka konsternacji i miny zbitego psa. Niezrozumienie i wstyd.
    Generalnie skąpa w słowach reakcja. To u rodziców może być widoczne. Wiedzą, że narobili i że to po części może być ich 'zasługa’. A ty się teraz musisz zmierzyć z tym, żeby ulżyć im w tym cierpieniu. Pocieszyć. Ewentualnie jest to okazja, i część osób z niej korzysta, by wszystko wygarnąć. Been there, done that. Nie polecam.
  6. „Wyjdę na chwilę coś sprawdzić”
    Na piątym miejscu jest … zmiana tematu. Po prostu. Rozmówca nie udźwignął.
  7. „Będzie dobrze!” (nie wiadomo tylko komu i kiedy)
    Na czwartym miejscu znalazł się słodziak: „Uszy do góry. Będzie dobrze. I poklepanie po plecach. Jak mi zdechł chomik, też płakałam przez 3 dni i musiało minąć trochę czasu zanim doszłam do siebie. Ty też dojdziesz. Zawsze po burzy wychodzi słońce.” Dobra, dziękuję za tą radę. Przynajmniej zapełniliśmy ciszę słowami.
  8. Niezręczna cisza.
    Podium otwiera niezręczna cisza. Wiesz już wszystko, bo wzrok rozmówcy mówi sam za siebie. Nie chce Cię zranić, nie wie co powiedzieć, ale w myślach: “O fuck. Ta to ma przesrane. Żeby aż psychicznie się leczyć?” I grzecznościowe: „To dobrze, że gdzieś chodzisz.” Wiesz już, że nigdy nie powrócicie już do tego tematu.
  9. „Weź się w garść”
    Zaszczytne drugie miejsce zajmują wszelkie porady typu ‘Ogarnij się. Lepiej idź pobiegać. Za moich czasów nikt nie miał depresji. Zdziwiasz. W dupach się teraz tym millenialsom poprzewracało, a dzieci w Afryce głodują.” Tjaaaa. Dobre te rady, nie wpadłabym na to. To ja w takim razie kończę tą szopkę zwaną depresją i jadę z koksem po sukces w życiu…NOT.
  10. “Leczysz się na głowę?!”(żartobliwym tonem wujka Zdziska z wesela).
    I miejsce pierwsze. My favourite. Tak. Ta reakcja spowodowała, że mnie po prostu zatkało. Tym razem mnie, bo zwykle to innych zatyka. Najlepsze, że usłyszałam to od swojego chłopaka, któremu chciałam coś więcej o sobie opowiedzieć, otworzyć się. Nie wiem na co liczyłam. Ale nie na empatię jak u paczki gwoździ. W środku było mi potwornie przykro. Też dlatego, że tym jednym zdaniem mój chłopak pozbawił mnie złudzeń, że cokolwiek więcej może między nami być. Nie mogę być przy nim sobą.

Drodzy członkowie rodziny i przyjaciele osób z depresją, nie reagujcie w ten sposób. Wystarczy nawet wysłuchać i powiedzieć: „Nie rozumiem, ale bardzo mi przykro, że to przeżywasz. Jestem tu jeśli czegoś potrzebujesz. Czy mogę ci jakoś pomóc? Możesz na mnie liczyć.” I to, co mnie osobiście bardzo pomogło, słowa bliskiej mi osoby, które pamiętam do dziś: „My cię akceptujemy taką jaka jesteś.”

Jeśli podoba Ci się to, co piszę, zajrzyj też na mój facebookowy profil i zaobserwuj by być na bieżąco. To pomaga mi w dotarciu do innych osób i wzmacnia moją motywację 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Spokój po depresji
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.